www.drogidozdrowia.pl

MEDYTACJA DYNAMICZNA OSHO

KAXIA E. KOWALEWSKA

Słynny i dość kontrowersyjny Osho, wcześniej znany jako Sri Rajneesh, zwany też „guru bogatych”, odwiedził Ziemię w latach 1931-1990. Główną ideą, jaką głosił, była zgoda ze sobą i akceptacja siebie samego. Wydał kilkaset książek, które przetłumaczono na kilkadziesiąt języków. Najbardziej zasłynął z techniki zwanej medytacją dynamiczną. Oczyszcza ona z napięć i tłumionych emocji oraz dostarcza potężną dawkę energii. Zaleca się praktykować ją szczególnie rano, na rozpoczęcie dnia, ale można o każdej innej porze.

Głoszone przez Osho priorytety to: bycie świadomym, miłość, medytacja, świętowanie, twórcze działanie oraz radość i śmiech. Wszystkie te elementy znajdują swój wyraz w medytacji dynamicznej. Wykonuje się ją na stojąco i w ruchu. Może trwać od 1 do 2 godzin i składa się z pięciu części. Pierwsze trzy to ćwiczenia dynamiczne mające na celu uwolnienie się wszelkich napięć i blokad energetycznych z ciała i umysłu. Pobudzają też i ożywiają przepływ energii w ciele. Dwie ostatnie części są spokojniejsze i bardziej stabilizujące. Po gwałtownym wyrzuceniu z siebie różnych emocji, wyciszamy, uspokajamy ciało i umysł.

Medytacja ta działa najmocniej wykonywana w grupie, choć można ją robić w pojedynkę. Jednak nawet w grupie izolujemy się od innych, koncentrujemy się na sobie, nie porównując, kto co robi. Zaleca się mieć przez cały czas zamknięte oczy. W grupie medytacja jest prowadzona, a po wstępnym objaśnieniu całości, przejście do kolejnych części sygnalizuje gong. Warto założyć luźne, niekrępujące swobody ruchów ubranie i przystąpić do ćwiczenia z pustym żołądkiem. Niedawno spróbowałam na sobie tej medytacji. Oto moje spostrzeżenia:

Część 1. medytacji dynamicznej Osho można nazwać „chaotycznym oddychaniem”, skupionym na wydechu. Są to spontaniczne wydechy przez nos, w dowolnym tempie, słuchając własnego ciała. Pomagamy sobie dłońmi, jakby pompując nimi wydech. Przy godzinnej sesji trwa to około 10 minut, po czym na dźwięk gongu przechodzimy do kolejnego etapu. Takie oddechy bardzo intensywnie oczyszczają. Odblokowują i pogłębiają oddech. Moja rada: aby nie wejść w sesję rebirthingu i nie odczuć efektu hiperwentylacji, trzeba co jakiś czas zatrzymać na chwilę oddech, najlepiej po wydechu, i zmieniać tempo. Przez cały czas oddychamy świadomie, nie zatracamy się w oddechu, jesteśmy czujnym obserwatorem tego, co robimy.

Część 2. to „wypuszczanie emocji”. Kierujemy dłonie ku klatce piersiowej i próbujemy wsłuchać się w siebie. Co się w nas pojawia? Czy chcemy to jakoś wyrazić? Można to zrobić swoim ciałem, w dowolny sposób, starając się tylko nie przemieszczać z miejsca, w którym stoimy, aby na siebie nawzajem nie wpadać. Można te wewnętrzne emocje wyrazić dźwiękiem i z tej możliwości większość korzysta na maksa, wskutek czego powstaje nieprawdopodobny hałas. Krzyki, śmiechy, jęki, piski i wycia. Ileż tych emocji w nas siedzi! Z ciekawości trochę podglądam kątem oka – ludzie tańczą, skaczą, biją pokłony. U mnie zawsze każdy ruch spontaniczny kończy się tajczi. Ta część medytacji Osho zwykle wzbudza najwięcej kontrowersji, bo wygląda na jakieś zbiorowe szaleństwo. Ale uczestnicy przecież nie tracą kontroli. Udzieliliśmy sobie wszyscy pozwolenia na odreagowanie emocji nieco bardziej intensywnie niż jest to dopuszczalne w codziennym życiu - co właśnie powoduje ich nagromadzenie. Takie „kontrolowane szaleństwo”, w którym świadomość cały czas czuwa, gdzieś ponad umysłem. Wreszcie – gong!

Część 3. to dalszy ciąg ostrej jazdy. „Poruszanie energii”, czyli dość mocne ćwiczenie fizyczne, polegające na podskakiwaniu na całych stopach, przy opadaniu krzycząc głośno „Hu!”. Oczy zamknięte, a żeby nie było za łatwo – ręce cały czas uniesione do góry. To ćwiczenie porusza i budzi w nas energię, również seksualną. Odblokowuje barki i biodra przez ich totalne zmęczenie. Dla osób o słabych kolanach jest wersja z wyrzucaniem gwałtownie miednicy do przodu. Efekt energetyczny ten sam. Można na tę łatwiejszą wersję przejść w trakcie, gdy ręce i nogi już się zmęczą. Wytrwać w tym 10 minut to spore wyzwanie. Nasze pohukiwania przerywa znienacka gong i winniśmy się zatrzymać w dokładnie w pozycji, w jakiej nas zaskoczył.

Część 4. Cisza w bezruchu. Zatrzymaliśmy się i teraz obserwujemy, co się dzieje z naszą energią, z nami. Oczy nadal zamknięte. Rozluźniamy się i stajemy się uważnym świadkiem samego siebie, nie komentując i nie oceniając. Czujemy, rejestrujemy. Mamy na to dużo czasu – aż 15 minut, które zdają się nie kończyć. Jeśli trwanie w niewygodnej pozycji jest torturą, można usiąść lub się położyć.

Część 5. Z głębokiej medytacji wybudza nas cichutki ton fletu, który przechodzi w coś na kształt hinduskiej ragi. Możemy teraz znów się poruszać i zacząć tańczyć spontaniczny taniec, w którym wyrażamy nasz stan emocjonalny tu i teraz, celebrujemy swą wewnętrzną przemianę i radość oczyszczonego serca. Dopóki płynie piękna muzyka, płyniemy z nią w cudownej jedności.

Medytację dynamiczną należy przeprowadzać z miłością do siebie. Można regulować sobie intensywność ćwiczeń, a w razie kryzysu nawet przerwać i odpocząć. Jednak naprawdę warto wytrwać, by na końcu poczuć nieopisany spokój, siłę i radość istnienia, pełnię i harmonię wewnętrzną, wdzięczność i ufność – trudne do wyrażenia słowami. I zupełnie nie chodzi o to, by wprawić się w jakiś trans – wręcz przeciwnie.

Choć ta metoda terapeutyczna wiąże się z pewnym wysiłkiem i może się wydawać ciężka, jednak jest to rzeczywiście skuteczny sposób na uwolnienie się od zbieranych latami, a przeważnie od urodzenia, złogów stresu. Warto od czasu do czasu dokonać takiego katharsis, uchylić pokrywę naszego emocjonalnego kotła i wypuścić nieco pary, by go nie rozsadziła. Zwłaszcza, że zaraz będzie się zbierać na nowo.

Fot.: forum.davidicke.com, whyweprotest.net, www.osho.com

 

Wyszukiwarka

Spis artykułów

Tutaj znajdziesz wszystkie artykuły z podziałem na kategorieSpis Artykułów

Nasi przyjaciele

Tutaj znajdziesz listę przyjaciół portaluNasi Przyjaciele

Nasi autorzy

Tutaj znajdziesz informacje o naszych autorachNasi Autorzy

ZATRZYMAJ SIĘ

AJAHN BRAHM - CZTERY SPOSOBY NA TO, JAK ODPUŚCIĆ ...

Zatrzymaj się

Trochę lingwistyki

Informacja o portalu

Redakcja informuje, że wszelkie prezentowane w artykułach poglądy należy postrzegać jako osobisty punkt widzenia autora danego artykułu, a nie linię programową portalu. Zapraszamy do współpracy osoby z różnych tradycji, o różnym punkcie widzenia.  O NAS